czwartek, 4 grudnia 2014

4. "Do you want go with me?"

Wpatrywałam się w BlackBerry spoczywający w jednej ręce, a w drugiej kubek z którego popijałam herbatę. Louis siedział po drugiej stronie blatu i również robił coś na swoim telefonie. Po chwili mój nowy telefon za wibrował wiadomością. Marszcząc brwi otworzyłam SMS.
Od Louis : Czyli zadowolona z prezentu? xx 
Zagryzłam wargę i spojrzałam na niego ponad ekranem BlackBerry. Udawał że nie wie o co chodzi i dalej przeglądał coś w swojej komórce. Wbiłam wzrok w wiadomość i nacisnęłam delikatnie palcem na odpisz na ekranie.
Do Louis : Ta, nawet fajny.
Od Louis : Nawet? Co z nim nie tak? 
Do Louis : Nic, nic.. 
Teraz to ja wbijałam oczy w telefon starając się powstrzymać śmiech. Chciałam się z nim podroczyć, ale.. to było ryzykowne, nie wiem czy Louis jest osobą która rozumie moje krzywe poczucie humoru. Gdy możliwość rozwścieczenia go zaistaniała w mojej głowie spojrzałam na niego niepewnie.
Od Louis : Zapiszę sobie żeby następnym razem kupić ci iPhone.. 
Od Louis : Może chciałabyś obejrzeć ze mną jakiś film? 
-Co? - wykrztusiłam.
-I może jeszcze jakąś kolację wykombinuję - wyszczerzył się do mnie. Patrzyłam na niego szeroko otwartymi oczami.
-Nie sądzę by to był..
-Ja sądzę że to świetny pomysł - wstał od blatu i duszkiem wypił to co zostało w jego kubku. Wytarł twarz wierzchem dłoni i wyszedł z kuchni. Patrzyłam chwilę na miejsce które przed chwilą zajmował aż w końcu opanowałam się i zeskoczyłam ze stołka. Szłam powoli korytarzem, znalazłam go w salonie - W samochodzie, na tylnym siedzeniu mam kilka filmów, mogłabyś przynieść? - zerknął na mnie unosząc brwi.
-Uh.. Tak - wymamrotałam i skierowałam się do drzwi. Co? Co ja robię? Powinnam go wywalić bo czuje się aż nazbyt dobrze w moim domu. A co jeżeli wróci moja siostra? Nie chcę być w swojej skórze gdy mnie dorwie, no bo przecież jej uciekłam.. Ona mi nie daruje. Złapałam za klamkę i wrzasnęłam w ostatniej chwili odskakując gdy drzwi poleciały w moim kierunku. Wylądowały dwa milimetry od moich palców u stóp. Oddychałam szybko wpatrując się w ciężkie drzwi przerażona tym że mogły na mnie spaść.
-Wszystko w porządku? - zawołał Louis z salonu.
-Oczywiście! - odkrzyknęłam nerwowo - Tylko tyle że drzwi mnie mało nie zabiły!
-Sorry - odpowiedział tylko. Pokręciłam głową i stawiając stopy na drzwiach leżących na podłodze, wyszłam z domu. Podeszłam do otwartego samochodu Louis'a i zajrzałam do tyłu. Pudełka z filmami leżały na podłodze a pierwsze co przykuło moją uwagę to dwa pudełeczka prezerwatyw leżące na siedzeniach. Poczułam jak się rumienię. Może liczy na to że mnie dzisiaj zaliczy? Ale chyba wtedy wziąłby je ze sobą. Albo wie że na pewno nie będę z nim uprawiać seksu, z litości przyjechał tu zająć mi czas a potem zamierza jechać do burdelu i przelecieć kilka dziewczyn. Przymknęłam oczy. Czemu muszę jeszcze bardziej psuć sobie humor. Zagryzłam wargę i otworzyłam jedno oko. Złapałam za jedno pudełeczko i przyglądałam mu się chwilę. Trzy sztuki kondomów. Nie wiedzieć czemu wsunęłam pudełeczko do tylnej kieszeni spodni i zgarnęłam pudełka z filmami leżące na podłodze samochodu. Było ich około 7. Zatrzasnęłam samochód i ruszyłam do domu przeglądając filmy.
Nie wierzę. Same horrory.
Krzyk, Halloween.. A nie, jest jeszcze To tylko seks, Łatwa dziewczyna, American Pie, Zabójcze ciało, Sin City - Miasto grzechu.
Weszłam do środka nie zważając już na drzwi leżące w korytarzu.
Weszłam do salonu gdzie siedział na kanapie i skakał po kanałach. Rzuciłam mu na kolana pudełka.
-Czemu te filmy to są tylko horrory albo pornografia? - spytałam rzucając się na miejsce obok niego.
-Co? - wybuchł śmiechem - Żaden z tych filmów nie jest pornolem. Te wolę oglądać w samotności - spojrzał na mnie uśmiechając się szeroko. Ale tytuły..
-Wstaw drzwi - mruknęłam zakładając ręce na piersiach. Parsknął raz jeszcze śmiechem i wyszedł z salonu. Złapałam pudełko z tytułem To tylko seks i odwróciłam z zamiarem przeczytania opisu. Para przyjaciół postanawia uprawiać seks bez zobowiązań. Sprawy komplikują się, gdy jedno z bohaterów zaczyna się angażować emocjonalnie.
Ugh. Nie porno, ale i tak tematyka seksu.
-Gotowe - zajął swoje miejsce na kanapie z triumfalnym uśmiechem - Wybrałaś już film?
Wzruszyłam ramionami i podałam mu pudełko z To tylko seks. Kiwnął głową i wstał z kanapy, włożył płytę do odtwarzacza, znów usiadł. Uśmiech nie schodził mu z twarzy.
-Czemu się ciągle uśmiechasz? To zaczyna być dziwne.. - powiedziałam cicho patrząc na jego profil. Zerknął na mnie kątem oka.
-Życie jest za krótkie żeby się smucić. Każda minuta smutku odbiera ci 60 sekund szczęścia.
-Szczęście nie istnieje - wyszeptałam i przymknęłam oczy. Poczułam jego dłoń na udzie. Nie otworzyłam oczu, jedynie westchnęłam czując ciepło jego dłoni przez materiał spodni.
-Istnieje. Czeka na specjalną okazję Evelyn..
-Bianca - powiedziałam cicho.
-Słucham? - otworzyłam oczy i spojrzałam prosto w jego.
-Nazywam się Bianca. Evelyn to moje drugie imię - wyjaśniłam cicho. Nie używałam tego imienia od lat, chciałam żeby ktoś ważny, miał je na własność, był jedną osobą która posługuje się tym imieniem pod moim adresem - Rodzice wieki temu wymyślili taką zabawę, żebyśmy razem z siostrą używały drugich imion.
-A Charlotte jak ma na pierwsze imię?
-Francesca - zagryzłam wargę. Jej imię podobało mi się bardziej od mojego niekiedy.
-Bianca ładniejsze - powiedział na co mimowolnie się uśmiechnęłam.
-Tylko ty teraz o tym wiesz.. - zerknęłam na niego. Patrzył na mnie uważnie, jego dłoń nadal spoczywała na moim udzie - Zawsze myślałam w ten sposób że ktoś wyjątkowy będzie używał mojego pierwszego imienia..
Nachylił się do mnie podpierając o moje udo. Poczułam jego ciepły oddech na policzku gdy przybliżał usta do mojego ucha.
-Chcę być twoją okazją do szczęścia, Bianca - spojrzeliśmy sobie w oczy. Serce podeszło mi do gardła. Jego głos tak delikatnie obejmuje litery mojego imienia, że umieram 5 razy w ciągu jednej sekundy. Przymykam oczy czekając aż poczuję jego usta na swoich ale to się nie dzieje. Zdezorientowana otwieram oczy i znów patrzę prosto w jego błękitne tęczówki.
-Nie pocałujesz mnie? - wypaliłam. Zaśmiał się krótko i cicho.
-A chcesz tego?
-Nie wiem.. - wyszeptałam zażenowana. Obdarzył mnie szerokim uśmiechem. Już myślałam że jednak mnie pocałuje ale jedynie cmoknął mnie w nos. Westchnęłam zawiedziona. A może chciałam żeby mnie pocałował. Może nie.. Nie wiem co się tak naprawdę dzieje w mojej głowie!
-Oglądamy? - wrócił na swoje miejsce ale jego dłoń nadal spoczywała na moim udzie co skutkowało tym dziwnym czymś w podbrzuszu. Skinęłam jedynie głową nie będąc w stanie wydusić słowa.
Oglądaliśmy w ciszy a gdy pojawiły się sceny na pozór erotyczne podciągnęłam kolana pod brodę przyciskając je do klatki piersiowej jednocześnie chowając twarz między kolanami by Louis nie widział moich rumieńców.
-Pierwszy raz oglądasz taki film? - usłyszałam nutę rozbawienia w jego głosie i byłam trochę zła że się ze mnie śmieje. Fuknęłam tylko w odpowiedzi nadal nie wychylając głowy zza kolan. Louis złapał mnie za kostki i nie wiedzieć w jaki sposób siedziałam bokiem do telewizora a moje nogi leżały na jego kolanach - Kiedyś musisz zobaczyć jak ktoś uprawia seks.
-Nie koniecznie..
-Czemu?
-To krępujące. Patrzeć jak ktoś robi tak intymną rzecz - wbiłam wzrok w swoje kostki które były oplecione przez dłonie Louis'a.
-Większość to podnieca.. - zobaczyłam jak wpatruje się w telewizor w momencie kiedy Mila Kunis krzyczy z rozkoszy. Chciałam ponownie podciągnąć nogi pod brodę ale trzymał moje nogi w żelaznym uścisku. Odchyliłam się do tyłu i wbiłam wzrok w sufit. Dłoń Louis'a zaczęła powoli jeździć najpierw od moich kostek po kolana, potem od kostek do połowy ud. Oddech mi przyśpieszył.
Co on ze mną robi.
Najmniejszy jego dotyk sprawia że serce i oddech pracują jak po kilometrowym biegu.
Resztę filmu przesiedziałam po prostu z zamkniętymi oczami gdy on głaskał delikatnie moje nogi.
-Zjesz coś? - ocknęłam się z otępienia słysząc jego głos. Zamrugałam kilka razy.
-Oh, nie wiem.. A ty?
-Jesteś głodna?
-Chyba trochę tak - odparłam wzruszając delikatnie ramionami a moją odpowiedź przypieczętowało burczenie brzucha, mojego brzucha. Zaśmiał się i wstał z kanapy. Wyciągnął z kieszeni telefon i spojrzał na mnie.
-Pizza, chińszczyzna czy co chcesz?
-Pizza? - zasugerowałam z małym uśmiechem.
-Więc pizza, zaraz wracam Bianca - zagryzłam wargę gdy znów wypowiedział moje imię. W jego ustach brzmiało wspaniale. O Boże, co się stało? Ze mną? Halo? Jesteś tu jeszcze? Gdzie się podziałaś dawna Bianco Evelyn?
Wyszedł a ja zapatrzyłam się w ekran telewizora. Zatrzymał film w połowie napisów końcowych.
-Bianca? - podniosłam głowę - Jaki rodzaj?
-Ty wybierz - uśmiechnęłam się. Odsunął telefon od ucha i zakrył go.
-Pięknie się uśmiechasz - mrugnął do mnie. Poczułam palący rumieniec na policzkach - Rumienisz też się ślicznie.
Schowałam twarz w dłoniach by nie widział moich szkarłatnych policzków. Usłyszałam jego cichy śmiech i to jak wychodzi z salonu.
Po pół godzinie siedzieliśmy na kanapie i wcinaliśmy pizzę.
Zrezygnowaliśmy z oglądania filmów. Horroru nie zniosę, a nie chcę się dłużej upokarzać gdy są sceny erotyczne w reszcie filmów różnych od grozy które należą do Louis'a. Trzymałam nogami na Louis'ie a on opowiadał mi różne głupoty których prawie nie słuchałam. Opowieści bawiły go, więc streszczając mi je był niezwykle radosny i bardzo przejęty tym by jak najlepiej streścić mi tą historię. Ja jedynie przyglądałam się mu kiwając co jakiś czas głową lub chichocząc w chwili gdy on wybuchał śmiechem.
-Muszę do toalety - powiedziałam wstając z kanapy. Louis zaczepił palcami o szlufki z tyłu moich spodni i wsunął dłoń do tylnej kieszeni moich spodni. Wyciągnął coś z nich i wybuchł śmiechem. Odwróciłam się w jego stronę i momentalnie zarumieniłam. Trzymał w rękach pudełeczko prezerwatyw które zabrałam z jego samochodu.
-Hmm no cóż Bianca. Zawsze bezpiecznie, tak? - śmiał się ale w jego oczach błyszczało coś więcej od rozbawienia.
-Oh - wydusiłam tylko. Nigdy chyba nie było mi aż tak głupio jak w tym momencie. Wykorzystałam okazję gdy puścił szlufki moich spodni i pobiegłam do łazienki. Załatwiłam swoją potrzebę, umyłam ręce i usiadłam w kabinie prysznicowej. Schowałam twarz w dłoniach. Co za upokorzenie! Jak mogłam zapomnieć wyjąć te kondomy ze spodni?! Robię z siebie coraz większą idiotkę. Przemyłam twarz zimną wodą i otworzyłam drzwi od łazienki. Wpadłam na niego. Podniosłem wzrok na co położył delikatnie dłoń na moim policzku, nasze twarze dzieliły milimetry.
-A czy teraz tego chcesz? - wyszeptał.
-Tak - odpowiedziałam równie cicho, w końcu poczułam jak muska moje usta. Mimo iż prawie tego nie czuję, jest to najwspanialsze uczucie w moim życiu. Jego miękkie usta na moich. Oh, już mogę umierać. Byle w jego ramionach.
-Muszę.. - szepnęłam gdy staliśmy z przymkniętymi oczami, oparci o siebie czołami - Muszę się przebrać, jest już późno.
-Czekam - jeden z kącików jego ust uniósł się w cwaniackim uśmiechu. Odwrócił się na pięcie i ruszył korytarzem.
Słucham?
W swoim pokoju, założyłam krótkie, czarne spodenki i bokserkę w szarym kolorze. Rozczesałam włosy i wodząc stopami po drewnianej podłodze podeszłam do drzwi od swojego pokoju i tworzyłam je. Serce mi stanęło gdy zobaczyłam moją siostrę.
-C-co ty tu robisz? - wyszeptałam. Odpowiedziała mi popychając mnie na komodę. Poczułam ukłucie bólu w kręgosłupie.
-Co ty sobie kurwa myślisz?! - wrzasnęła. Zacisnęłam zęby by łzy nie spłynęły po moich policzkach. Uniosła rękę z zamiarem uderzenia mnie, ale za jej plecami pojawił się Louis i złapał za wiszący wysoko nadgarstek. Twarz siostry wykrzywiła się w grymasie bólu. Wykręcił jej rękę do tyłu na co krzyknęła i padła na kolana twarzą do mnie. Spod jej zaciśniętych powiek wypłynęły łzy. Ona krzywdziła mnie latami ale ja nie mogę patrzeć jak ona cierpi.
-Louis, zostaw ją - szepnęłam prostując się na tyle, ile pozwalał mi ból w kręgosłupie. Popatrzył mi w oczy i puścił jej nadgarstek. Patrząc mu w oczy zdałam sobie sprawę jaką mam nad nim władzę.
Charlotte rozmasowała nadgarstek i wytarła drżącą dłonią policzki. Siedziała chwilę na podłodze. Spojrzała za siebie unosząc głowę i mrużąc oczy do Lou wysyczała :
-Bronisz tej dziwki?
Louis ukląkł przy niej a ja nie wiedziałam co się dzieje. Co dzieje się w jego głowie i co może zrobić. Patrzyli sobie chwilę w oczy aż on odwinął się i z całej siły spoliczkował moją stronę. Z szeroko otwartymi oczami przypatrywałam się jak ona kuli się z bólu i przyciska swoją drobną dłoń do czerwonego policzka. Pisnęła w ten sposób że nawet mnie rozbolała twarz.
-Mogłaś zostać u Harry'ego - warknął do niej - Bianca - zwrócił się do mnie i stanął na równych nogach.
Ona spojrzała na mnie mrużąc oczy.
-Powiedziałaś mu. Miałyśmy już nigdy nie używać pierwszych imion! - Louis w odpowiedzi na jej słowa, uderzył ją w tył głowy. Zacisnęła powieki - Oh Lou, możesz mieć każdą a bierzesz sobie moją nic nie wartą siostrę? Najgłupsza decyzja w twoim życiu - ponownie oberwała w głowę tylko mocniej bo aż jęknęła.
-Wybieraj Bianca - Louis złapał mnie za rękę. Wbiłam wzrok w jego dłoń - Chcesz zostać tutaj czy jechać do mnie?
Uniosłam nie pewnie oczy ale nie odważyłam się spojrzeć w jego tęczówki. Zrobił krzywdę mojej siostrze.. A co jeżeli mi zrobi? Ale chyba by nie mógł, prawda? A może.. Jest mi całkiem obcy, nie wiem jak może się zachować. Choć.. siostra zasłużyła na to by oberwać, ale czy aż tak? Boję się. Nie wiem co mu odpowiedzieć.
Nie chcę zostać z nią, ale boję się iść z nim.
Siostra która mnie maltretuje versus chłopak który wyciąga do mnie pomocną dłoń.
Może niech zagrają w papier, kamień, nożyce? Rozstrzygną to między sobą a ja pójdę lub zostanę z tym kto wygra..
Ale widząc jakimi mierzą się spojrzeniami to wiem że nie zagrają bez połamania sobie nawzajem rąk.
Patrząc na to z jednej strony to wiem że jeżeli zostanę sama z Charlotte to ona zrobi mi krzywdę, nawet jeżeli miałaby się narazić Louis'owi. Co mam do stracenia idąc z nim?
-Bianca? - zamrugałam kilka razy. Zagryzłam wargę.
-I-idę z tobą - wyszeptałam tak cicho że pewnie tego nie słyszał więc powtórzyłam to głośniej, a na jego twarz wykwitł szeroki uśmiech.
-Ubierz się - podeszłam do krzesła i drżącymi dłońmi zdjęłam z niego czarną bluzę którą założyłam, z komody wyjęłam dresy i wciągnęłam je na spodenki od piżamy.
-Zaczekasz w samochodzie? - spytałam cicho na co kiwnął głową. Chciałam wziąć jeszcze jakieś ciuchy i szczoteczkę do zębów. Gdy tylko Louis wyszedł Charlotte zacisnęła palce na moim ramieniu. Syknęłam cicho mimo iż ten ból stał się do wytrzymania i był jak głaskanie piórkiem w porównaniu z tym co nie raz mi robiła.
-Pożałujesz tego że z nim jedziesz - warknęła - Wrócisz do mnie na kolanach. To co ja ci robiłam przy tym co on ci sprawi to pikuś.
-Zostaw mnie. Nic o nim nie wiesz - ja również dodałam w myślach - Ty jesteś potworem a on..
-On cię zniszczy - prychnęła. Wyrwałam się jej i nie biorąc w końcu tych zaplanowanych rzeczy wybiegłam z pokoju potem z domu. Wsiadłam do samochodu Louis'a. Popatrzył na mnie z uśmiechem i odpalił auto.
Ale Lottie przecież.. Ona powiedziała to żeby zniechęcić mnie do Louis'a. Ona nic o nim nie wie, nie zna go.
On by mnie nie skrzywdził.

12 komentarzy:

  1. Na prawde podoba mi się ta historia. :)
    Uwielbiam to fanfiction!
    Jak najszybciej next proszę. :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Oby on naprawdę jej nie skrzywdził...
    Niesamowite ❤❤❤

    OdpowiedzUsuń
  3. ZAJEBISTYY!! ZAKOCHAŁAM SIĘ!! SZYBKO NEXT!!! wdg mnie to twoje najlepsze FF

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem czy jest takie słowo ale zajekurwabisty rozdział! ♥.♥ Czekam na next i weny życzę kotku buziaki :* @SillyDreamer_Me

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale to cudne...ciekawe jaki naprawdę okaże się Lou..Boszkie ❤❤

    OdpowiedzUsuń
  6. ciekawe ciekawe co będzie dalej, ale też sądzę, że Lou jej nie skrzywdzi :)

    OdpowiedzUsuń
  7. genialnie :) nie mogę się doczekać next :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudowne, powoli się uzależniam haha ♥ świetne ff :)
    Ciekawe, co ten Louis ukrywa... Czekam na nn ^^
    imaginy-1dbyme.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. No ciekawie :).

    Czekam na nexta <3.

    OdpowiedzUsuń